Assign modules on offcanvas module position to make them visible in the sidebar.

Main Menu

mb smallTrzystuletnia obecność Obrazu Matki Bożej Pocieszenia owocuje licznymi łaskami a nawet cudami. Wierni od ustanowienia Sanktuarium sami nadsyłają liczne świadectwa o łaskach jakich doznali przez tym obrazem w Małym Płocku. W Sanktuarium wyłożona jest Księga, do łask i cudów przez wstawiennictwo MB Pocieszenia – Pani Małopłockiej. Zamieszczone tutaj zostały wybrane świadectwa. Z czasem będą one poszerzane o inne. Niechaj Bóg działa cuda przez Maryję – Matkę Pocieszenia na małopłockiej ziemi.

 1896-1897 – wskrzeszenie zmarłego dziecka do życia:

Ks. Florian Sylwester Rafałowski – kapłan diecezji Radomskiej złożył pod przysięgą zeznanie o tym cudownym wydarzeniu:

„ Mały Płock, dnia 27 maja 2019 roku, Ja Ks. Florian Sylwester Rafałowski ur. 14.03.1932 roku w Pińsku – Polesie, obecnie emeryt w Magnuszewie, wyświęcony na kapłana: 16.06.1957 roku.

Ojciec Wacław Rafałowski ur. Sierpień 1986 roku w Borkowie – rodzice Mateusz Rafałowski i Tekla zd. Szymańczyk z Borkowa.

Matka Tekla przyniosła niecałe jednoroczne dziecko Wacława Rafałowskiego 1896-97, pierworodnego syna do kościoła w Małym Płocku. Z przekonania matki dziecko było nieżywe – położyła je na ołtarzu Matki Boskiej Małopłockiej – obraz z 1738 roku – i prosiła: Matko Boża ja sobie z nim nie daję rady, oddaję go Tobie. W tym czasie dziecko odezwało się, wydało głos i zakrzyknęło. Wacław jest ofiarą Katynia – Policjant, rozstrzelano go gdzieś w okolicach Mińska – prawdopodobnie Kuropaty.

Z ożyłym dzieckiem wróciła do domu. Dalej dziecko zdrowo się rozwijało. Matka tekla owdowiała, gdy Wacław miał 3 latka, zmarł jego ojciec Mateusz Rafałowski i potem wyszła ponownie za mąż za Seweryna Kalinowskiego w Koźle. Z tej rodziny jest Ks. Wojciech Kalinowski z Kozła. Z Sewerynem Kalinowskim miała troje dzieci: Antoniego, Józefa i Stanisława

Tekla Rafałowska, zd. Szymańczyk – matka uzdrowionego dziecka Wacława, potem po drugim mężu Sewerynie Kalinowskim była w Trzecim Zakonie św. Franciszka i została pochowana jako tercjarka w habicie brązowym w Kolnie – 1937 lub 1938 rok, przed II wojną światową – tego grobu już nie ma w Kolnie.

Ks. Florian pozyskał tę wiedzę od swojej Matki Zofii Rafałowskiej zd. Banasik oraz od swej babki Tekli, matki Wacława, na kilka miesięcy przed śmiercią Tekli, która złamała nogę i po tym złamaniu zmarła.

Gdy byłem dorosły opowiedziała mi o tym moja matka Zofia – synowa Tekli. Wacław żył 44 lata – ur. 1986 – zamordowany 1940 roku – Wacław miał czterech synów: Zygmunt-Józef, Edward, Mieczysław oraz Florian – obecny świadem cudownego uzdrowienia swego ojca Wacława.

Podaję to do wiadomości, aby uczcić to wydarzenie przez wstawiennictwo Matki Bożej – Pani Małopłockiej. Niech obraz ten będzie z wiarą czczony, skoro takie cuda przez Maryję w tym obrazie się wydarzyły. Przyrzekam! Ks. Florian Sylwester Rafałowski” Spisał Ks. Jan Pieńkosz w Małym Płocku, dnia 27 maja 2019 roku.

 

1985 – świadectwo córki o swojej matce Jadwidze Jankiewicz

„Moja mama była wielką czcicielką Matki Boskiej Małopłockiej. Uczęszczała codziennie na Mszę św. około 50 lat. Do kościoła chodziła codziennie ok. 2 kilometry.

W pewnym okresie zachorowała na kolano i nie mogła chodzić. Leżała w bólach w łóżku. Gorąco modliła się na różańcu do Matki Bożej, której obraz umieszczony był w głównym ołtarzu. Po tygodniu leżenia poczuła, że bóle ustały i zaczęła chodzić. Stało się to po gorącej modlitwie do MB Małopłockiej. Podkreślała, że to cud i wielka łaska za przyczyną Matki Bożej. Pamiętam jej wielką radość. Nie być w kościele i nie przyjąć Pana Jezusa do serca to był dla niej wielki ból i strata dnia.”

Córka Anna Goworek

 czesc2 small

Styczeń 2014 – świadectwo proboszcza ks. Jana Pieńkosz po spotkaniu z P. Jadwigą Jankiewicz

Był to pierwszy rok mojego proboszczowania w parafii Mały Płock. Jakże wymowną była kolęda w domu u Pani Jadwigi Jankiewicz. Starsza, poważna, rozmodlona Pani. Na twarzy wyraźne rysy osoby głęboko zjednoczonej w Bogiem – to się widzi: dobroć, pokora, miłość. Rozmowa od razu zeszła na temat obrazu MB Małopłockiej. Powiedziała na początku takie proroctwo: „Jeżeli obraz nie powróci do wielkiego ołtarza, to ani parafia, ani ksiądz nie będziecie mieli łaski od Boga”. Potem opowiadała swoje osobiste przeżycia z Maryją – uzdrowienie z choroby kolana oraz dziwne światło od obrazu w kościele wieczorem i nocą. Obraz w 1999 roku został usunięty z głównego ołtarza, co spotkało się ze sprzeciwem wielu parafian. Jednakże nic to nie dało. Dopiero w 2019 roku, już po śmierci śp. Jadwigi Jankiewicz obraz powrócił na swoje prawie 300 letnie miejsce. Szkoda tylko, że Pani Jadwiga tego nie dożyła. Po pani Jadzi zostały ręcznie spisywane zeszyty z pieśniami do MB Małopłockiej. Zeszyt ten znajduje się w archiwum parafii.

Ks. Jan Pieńkosz.

 

2018 – świadectwo N. N.

Obraz znajdował się jeszcze z boku w kaplicy od strony ul. Kochanowskiego. Pod nim wisiała ikona MB Nieustającej Pomocy, przed którą nasi księża odprawiali w każdą środę Nowennę, zaś my wierni podchodziliśmy z kościoła bliżej, aby w czasie modlitwy widzieć obraz Matki Boskiej. Byłem wtedy i ja. Było to we wrześniu. Z naprzeciwka świeciło słońce od zachodu. Nagle tak oświetliło obydwa obrazy MB Małopłocką oraz poniżej Nieustającej Pomocy, że w pewnym momencie poczułem, że Maryja, ta wyżej zawieszona, czyli Małopłocka, jakby na chwilę ożyła, a z Jej oblicza wychodziło ciepłe światło, jakby Miłość. Poczułem wtedy tę miłość, że Bóg bardzo mnie kocha, że Maryja, że całe niebo mnie kocha. Niegdy nie zapomnę tej chwili. Od tego czasu Bóg bardzo zmienił moje życie. Zaprosiłem Go wraz z Maryją do mojego życia, do każdej chwili tego życia. Było w przeszłości jakoś tak oschle, wiele obojętności i narzekania na wszystko i wszystkich, tylko nie na siebie. Było wiele grzechów. Ale teraz to wszystko nie ma już znaczenia. Bóg pokazując mi tak dobitnie miłość przez naszą Matkę Boską Małopłocką zmienił moje życie. Naprawdę zmienił. Bez Boga nic człowiek nie znaczy, tylko mu się wydaje, że jest wielki, ale to nie prawda. Tylko Bóg jest Wielki i Jego miłość do nas jest Wielka. Bogu dziękować będę do końca mego życia.

 

 

2019 – świadectwo P. Lidii D.

 Moje świadectwo jest podziękowaniem Matce Najświętszej i Jezusowi za łąskę nawrócenia – nazywam to otwarciem serca i oczu na to, że jesteś Matko Najświętsza i cały czas Byłaś obecna w moim życiu. Pisząc to świadectwo cofam się myślami do dnia, kiedy uroczyście towarzyszyłam Ci Matko wprowadzając Twój wizerunek do naszego kościoła i chociaż wtedy jeszcze nie wiedząc, również do mojego życia, w którym mi kogoś brakowało. Teraz wiem Kogo.

Dziękuję Ci Matko Pocieszenia, że od tego momentu wskazałaś mi drogę, którą mam iść – na Wsþolnotę Gloriosa Trinita, którą postawiłaś mi w bardzo bolesnym momencie życia, stawał się gorszy od poprzedniego. Kiedy narzekałam na wszystko i na wszystkich, nawet na datę moich urodzin, którą uważałam za pechową, dziś wiem, że cudowna, bo w dzień rocznicy objawień w fatimie – 13 lipca.

Dziękuję Matko Pocieszeniaza dzień 26 maja, w którym to dotknęłać mojego serca, wskazując, że nic w moim życiu nie było i nie jest przypadkiem tylko tym, że nad wszystkim Czuwasz i Kochasz, jak nikt tu na ziemi. Dziękuję Ci Matko Najświętsza, Matko Pocieszenia, za wszystkie osoby w moim życiu, za te najbliższe mojemu sercu i za te, które dzięki Tobie próbuję pokochać. Dziękuję za kapłanów. Dziękuję Ci Matko i Twojemu Synowi, że nie wyobrażam już sobie życia bez Eucharystii i za to, że nasz Koościół z twoim wizerunkiem stał się moim drugim domem.

Oddając Ci Matko to wszystko co mam i kim jestem, proszę Cię Matko tak mnie Prowadź, abym mogła się cieszyć wieczną radością z Tobą i Jezusem oraz ludźmi, których kocham w niebie.

Lidia D.

  

2020 – świadectwo P. Krystyny N.

Moja pobożność jest na wskroś Maryjna. Mam wielką cześć dla wizerunku naszej Matki Boskiej. Od dłuższego czasu odmawiam Nowennę Pompejańską. Maryja czyni wielkie znaki i cuda w moim życiu. Przez dłuższy czas borykałam się z chorobą żołądka – wrzody. Trwało to bardzo długo. Stosowane leczenie nie przynosiło pożadanych efektów. Modliłam się do naszej Matki Pocieszenia o łaskę uśmierzenia bólu oraz łaskę zdrowia.

W pewnym momencie poczułam, że jestem zdrowa. I faktycznie od tego czasu wszystko jakby nagle ustąpiło. Nie potrzebuję zadnej pomocy medycznej, wszystkim zajęła się moja duchowa Mama – Mryja. Twierdzę, że to właśnie Ona mnie uzdrowiła, za co będę jej dziękować przez całe życie.

Czcicielka Pani Małopłockiej: Krystyna N.

 SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ POCIESZENIA PANI MAŁOPŁOCKIEJ © All Rights Reserved.

 
Realizacja: CEM SpesMediaGroup